Miesięczne archiwum: Marzec 2019

Ciasto biszkoptowe z jabłkami

IMG_20190328_111249

Kochani,

Dziś przepis na kolejne ciasto, które ładnie wygląda, dobrze smakuje i jest proste w przygotowaniu.

Ciasto:

Ubij 3 żółtka z połową szklanki cukru na puszystą piankę. Dodaj 3/4 szklanki mąki pszennej, 1/4 szklanki mąki ziemniaczanej, łyżeczkę proszku do pieczenia. Zmiksuj.

Dodaj 3 ubite na sztywno białka ze szczyptą soli, wymieszaj delikatnie łyżką. Na prostokątnej blasze o wymiarach 20×30 cm rozłóż papier do pieczenia. Rozsmaruj na nim masę.

Piecz około 20 minut w temperaturze 170 stopni C. Zostaw do ostygnięcia.

Do garnka z grubym dnem włóż około 1,5 kg obranych i pokrojonych na kawałki jabłek, wlej 1/2 szklanki wody i gotuj do miękkości. Jeśli dasz więcej jabłek, ich warstwa na cieście będzie wyższa. Pod koniec dosyp cynamonu do smaku. Jeśli użyliście kwaskowej odmiany owoców, dosypcie cukru. Całość zblenduj na gładką masę i do gorącej dodaj agrestową galaretkę w proszku. Dokładnie wymieszaj.

Jeśli nie mamy czasu, lub nie lubimy zabawy w pieczenie, możemy użyć gotowych przecierów jabłkowych, które są do nabycia w sklepach.

Osobno ubij 330 ml śmietany 30% z łyżeczką cukru.

Na wystudzony biszkopt wyłóż jabłka i wstaw ciasto do lodówki. Gdy masa zastygnie, wyłóż śmietanę. Widelcem zrób wzorki. Posypaodrobiną gorzkiego kakao.

Smacznego :)

Jeszcze trochę poezji

Kolejny mój wiersz. Co o nim myślicie?

Ręce

Obejmują czule kochanka,

Odtrącają w złości wroga,

Chwytają w potrzebie tonącego

Czasem ściskając zbyt mocno.

Załamują się nad losem sierot,

Prostują na baczność przed obcym,

Drżą z niepokoju o dziecko,

Dają ciepło i ukojenie.

Otulają z troską, głaskają,

Machają do tych, co daleko,

Ocierając łzę wzruszenia.

Dwie ręce: dziesięć palców,

Dwie dłonie i dwa ramiona.

Tak mało, a jednak krocie.

Bez nich nie bylibyśmy sobą.

O życiu po raz drugi

A może wypowiecie się na ten temat? Zapraszam :)

Wędrówka

Wszyscy idziemy nieporadnie, często się potykając,

Gubimy się w labiryncie własnych kroków,

Brniemy coraz głębiej w bagno życia,

Chcąc się z niego wydostać czym prędzej.

Stąpamy ostrożnie, by nie nadepnąć komuś na odcisk,

Maszerujemy uważnie, noga za nogą, nie chcąc się narazić,

Zdążamy w sobie tylko znanym celu

W różnym tempie akcentując kroki.

Chcemy wiedzieć czy azymut został obrany właściwie

Zgodnie z rytmem naszej wędrówki.

Przemknęliśmy się chyłkiem,

Lub świadomie całkiem stawialiśmy stopy.

Nasze kroki zostawiły ślady,

Które kiedyś zwieje wiatr niepamięci.

O życiu

Poniżej jeden z moich wierszy. Chciałabym poznać Wasze zdanie na jego temat.

Okruszek

Kroisz życie jak tort

Na kawałki wspomnień.

Podziwiasz całą kolekcję

W gablocie umysłu.

Myjesz łzą wzruszenia,

Polerujesz szmatką

I odstawiasz na półkę

Do następnego razu.

Zerkasz jeszcze na dywan,

Na malutki okruszek,

On sam jeden

Poniewiera się w kącie.

Schylasz się zatem nisko,

By go nie utracić.

Z całego tortu bowiem

Tylko on ci pozostał.

Ciasto dla zapracowanych

Kochani,

Dziś przepis na ciasto, które ładnie wygląda, dobrze smakuje, a robi się je tylko chwilkę. Kto z nas nie lubi takich przepisów?

Ubij 3 żółtka z połową szklanki cukru na puszystą piankę. Dodaj 3/4 szklanki mąki pszennej, 1/4 szklanki mąki ziemniaczanej, łyżeczkę proszku do pieczenia. Zmiksuj.

Dodaj 3 ubite na sztywno białka ze szczyptą soli, wymieszaj delikatnie łyżką. Na dużej prostokątnej blasze z piekarnika rozłóż papier do pieczenia. Rozsmaruj na nim masę.

Piecz około 15 minut w temperaturze 170 stopni C. Gorące zwiń w rulon.

Osobno ubij 330 ml śmietany 30% z łyżeczką cukru. Wystudzone ciasto przełóż  śmietaną. Posmaruj nią też wierzch ciasta. Widelcem zrób wzorki. Posyp odrobiną gorzkiego kakao.

Smacznego :)

20170829_12082120170829_120811

Trochę poezji na wiosnę

Poniżej zamieszczam jeden z moich wierszy. Mam nadzieję, że wiosna zagości także w Waszych sercach. Życzę Wam tego ze wszystkich sił ;).

Wiosna

Zieleń ocknęła się z letargu,

Soczystym płaszczem

Otula wszystko wokół.

Pająki snują girlandy z nitek

Niczym krawcy

Najprzedniejsze stroje.

Powietrze pachnie

Koktajlem pierwszych kwiatów,

Wibruje nutką świeżości.

Skowronek wzniósł się

Nad polem wysoko,

Oznajmia wszystkim,

Że nadeszła wiosna.

Słówko o modzie na co dzień

IMG_20190312_105948IMG_20190312_105948IMG_20190312_105824

Jak nosicie się na co dzień? Czy Wasza odzież jest w stonowanych barwach, czy też „krzyczy” jaskrawością? A może do swoich codziennych stylizacji dodajecie odważniejsze dodatki? Bardzo Was namawiam do eksperymentowania w tym zakresie. Nieważne ile macie lat. Uważam, że czarny i brązowy zawsze postarza, a szary i granatowy są zbyt zachowawcze. Nie oznacza to, że macie ich nie nosić. Spróbujcie jednak je odrobinę ożywić: torebką, apaszką, zegarkiem, czy choćby kolorowymi rajstopami. Zaryzykujcie, a się opłaci. Będziecie wyglądać niczym barwne, stylowe motyle. Powodzenia!

Powyżej zamieszczam zdjęcia moich wiosennych stylizacji z granatem w roli głównej. :)

IMG_20190312_105824

Chemia miłości

Kochani,

Niedawno był Dzień Zakochanych, dużymi krokami idzie wiosna. Podobno ta pora roku sprzyja miłości. W związku z tym chciałabym podzielić się z Wami pewną historią, która dotyczy uczuć. Czy istnieje coś takiego jak chemia miłości? Ciekawa jestem Waszych opinii na ten temat. Piszcie śmiało. :)

Chemia

Między dwojgiem ludzi powinna być chemia. Jej brak, tak samo jak stwierdzenia: „zawsze” i „nigdy”, tworzą pustkę, która z czasem się pogłębia. Znam kobietę, która pogubiła się w tym wszystkim. Od dziesięciu lat przykładna mężatka, bezdzietna, bo los tak chciał. Z mężem poza wspólnym mieszkaniem nie łączyło ich właściwie nic. On wracał z pracy, siadał na kanapie przed telewizorem z piwem w ręku, ona wracała z pracy i szykowała dla nich późny obiad. Nie kłócili się, bo po co? Jednak także z tego samego powodu nie rozmawiali. Owszem, mówili do siebie, a właściwie informowali się o sprawach wzajemnych: że trzeba zrobić zakupy, że pralka się zepsuła, że on chciałby, by poszła z nim na zakupy, bo potrzebuje nowych spodni, a kompletnie nie wie, co się teraz nosi, że trzeba zapłacić rachunek za prąd, że on dziś wróci później z pracy i niech ona nie szykuje obiadu, bo on zje w pracy…

Okazało się, że te powroty stały się coraz częstsze i ona ciągle jadła obiad w towarzystwie mamy, siostry, koleżanki. Pewnego dnia, gdy poszedł pod prysznic, dostał SMS od Ilony o treści: „Czekam. Tęsknię.”. Zdenerwowała się i wyszła na balkon zapalić papierosa. Wyszedł z łazienki cały ociekający wodą, chciał się przytulić, a może coś więcej, a ona wyjechała mu wtedy z tą Iloną i czekała na reakcję. Zrozumiał, odsunął się, nie zaprzeczył. Po chwili oznajmił, że wychodzi, że ma jeszcze coś do załatwienia. Nie wrócił na noc. Wiedziała, bo ryczała w poduszkę do czwartej nad ranem. Potem postanowiła wziąć wreszcie sprawy w swoje ręce. Pomyślała, że gdyby mieli dziecko, to może byłoby inaczej.

W pracy opowiedziała koleżankom o wczorajszym zajściu, a one poradziły, by się rozwiodła. Posłuchała, bo w końcu czemu ma tolerować taką stagnację? Jest jeszcze młoda, pełna energii, siedzenie w kapciach przed telewizorem nie dla niej. Zaczęła korzystać z aplikacji randkowej, spotykać się z mężczyznami. Jeden okazał się wyjątkowo obiecujący, pojechała do niego na noc. O dziwo, do niczego nie doszło, tylko przytulali się i rozmawiali. Okazało się, że on ma stwardnienie rozsiane, tylko chciał jej o tym powiedzieć osobiście. Nie wiedziała jeszcze, czym jest to schorzenie, a może potrzebowała mieć się kim opiekować. W każdym razie została.

Rozwiedli się bez orzekania o winie. Dowiedziała się od znajomej, że jej mąż nie jest już z Iloną. Trudno powiedzieć, co wtedy poczuła. A jej obecny partner był cierpliwy właściwie tylko przez miesiąc. Potem zaczął tłuc talerze, krzyczeć. Zrzucała to na karb choroby. Miała swoją potrzebną do życia adrenalinę. W łóżku nie było jej wcale lepiej niż z byłym. Może tak musi być? – myślała i brnęła w ten związek dalej. Trwało to pół roku. Życie w ciągłym strachu, bo nie wiadomo, jaki dziś będzie miał humor. Nie wytrzymała, odeszła do swojego starego mieszkania, którego jakimś trafem nie sprzedała.

Potem pojawił się Tomek. Starszy o pięć lat, poznali się w sklepie. Zapytał, czy może dać mu swój numer telefonu. Pomyślała, że nie robi nic złego, tym bardziej, że jej się spodobał. Poprzedni faceci, z wyglądu – „połamańce”, nie mogliby dorównać Tomkowi, który nie stronił od siłowni. Zadzwonił jeszcze tego samego wieczoru. Spotkała się z nim i poszli do łóżka. Tak po prostu. Okazało się to dla niej strzałem w dziesiątkę. Nigdy czegoś takiego nie doświadczyła. Widywali się regularnie. Okazało się, że ma narzeczoną, jednak nie chce z nią się żenić. Tamta oczywiście nic nie wiedziała o ich spotkaniach. W zasadzie nie przeszkadzało jej bycie tą drugą, bo po raz pierwszy w życiu odkryła, czym jest seks i jak czerpać z niego radość. Kiedy jednak dowiedziała się, że Tomek ma jakieś powiązania ze światem przestępczym, szybko zakończyła znajomość. Dla odmiany kupiła psa, z którym wieczorami siadała na kanapie i było jej dobrze, nie narzekała.

Co jakiś czas widywała się ze swoim byłym mężem. Nie sposób bowiem, mieszkając na jednym osiedlu, tego nie robić. Pewnego dnia zaprosił ją na kawę i powiedział, że chciałby wrócić. Że próbował ułożyć sobie życie inaczej, jednak nie wyszło i że z nikim nie żyło mu się tak dobrze jak z nią. Powiedziała, że to przemyśli i już nazajutrz zadzwoniła do niego wyrażając zgodę.

To już koniec tej historii. Uprzedzając wasze pytanie powiem, że ponownego ślubu nie wzięli, jednak mieszkają razem i są postrzegani jak „stare dobre małżeństwo”. I gdzie ta chemia? – spytacie. Widocznie nie jest nią to, co wszyscy powszechnie uważamy.