Zaczarowany ogród :)

W moim ogrodzie jest coraz więcej kolorów i kwiatów. Mam też kilka ciekawostek. Spójrzcie na przykład na to, jak wyglądają nasiona tego fiołka. Czyż nie są urocze?

bratek

A ten rozwar? Duże fioletowe dzwonki. Niezwykle atrakcyjne.

IMG_20190710_182834

A może macie u siebie cynie? Jedna jedyna w moim ogrodzie jest biała. Macie u siebie takie?

bialacynia

Szkoda tylko, że nie mam żurawek, host i hortensji, bo chętnie bym się nimi zaopiekowała. Część mojego ogrodu jest na północy, w związku z czym brakuje tam słońca. Stąd właśnie pomysł na te rośliny. A może ktoś ma nadwyżkę u siebie i zechce się podzielić? Byłabym bardzo wdzięczna :).

 

Pornografia? ;)

Po co edukować dzieci w kwestii seksualnej, skoro można pokazać im takie zdjęcie i już wiadomo, jak to robią biedronki. W końcu dawno temu, gdy dorośli się wstydzili, właśnie tak próbowali nam powiedzieć coś na temat seksu. Byli bardziej zawstydzeni niż my, którzy tego musieliśmy słuchać. To taka mała dygresyjka z przymrużeniem oka ;).

A tu obiecane zdjęcie:

biedronki

Domowe jagodzianki

Sezon jagodowy w pełni. Nie wyobrażam sobie, by moja kuchnia w tym czasie nie pachniała jagodziankami. Spróbujcie :) Polecam :)

Z podanej ilości wychodzi 16 bułeczek.

jagodzianki

Składniki na ciasto drożdżowe:

  • 500 g mąki pszennej
  • 30 g świeżych drożdży
  • szczypta soli
  • 250 ml mleka
  • 2 jajka
  • 80 g masła
  • pół szklanki cukru
  • kilka kropli aromatu waniliowego lub kawałek środka laski wanilii

Nadzienie:

  • 400 g jagód
  • 4 łyżki cukru
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej

Wszystkie składniki na nadzienie wymieszać.

Rozpuścić w garnuszku masło, do ciepłego dodać mleko, drożdże, cukier, wanilię i wszystko wymieszać łyżką. Dodać 2 żółtka, sól i mąkę, wyrobić ciasto łyżką. Odstawić na około godzinę do wyrośnięcia.

Po tym czasie podzielić na 16 kawałków, każdy rozpłaszczyć w ręku i nałożyć po kopiastej łyżce jagód. Zlepić jak pierożek mocno zaciskając brzegi.

Dużą blachę z piekarnika wyłożyć papierem do pieczenia. Układać na niej bułeczki zlepieniem do dołu. Wierzch smarować białkiem. Piec w temperaturze 200 stopni Celsjusza przez około 17-20 minut.

Bułeczki można posypać cukrem pudrem lub polukrować.

SMACZNEGO :)

jagodzianki1

Proszę, pomóżcie Samancie!

Poniżej zamieszczam apel mamy dziewczynki. Proszę Was: jeśli możecie -pomóżcie! Czasu zostało niewiele. Link do całej informacji dotyczącej choroby dziewczynki i numer konta, na który można wpłacać pieniądze: https://www.siepomaga.pl/zycie-samantySamanta Fatek

Możliwe, że już znasz Samantę, moją córeczkę. Być może dzięki Tobie nadal jest z nami! W zeszłym roku, gdy była na wakacjach we Francji, zachorowała na białaczkę. Daleko od domu, od bliskich, zaczęła umierać… Musieliśmy opłacić leczenie i sprowadzić Samantę do Polski. Udało się! We wrześniu zeszłego roku córeczka rozpoczęła leczenie polskim protokołem. Czuła się dobrze, wszystko szło w dobrym kierunku! I nagle szczęście prysło, okazało się ulotne jak bańka mydlana…

W marcu tego roku jak grom z jasnego nieba spadła na nas straszna informacja — wznowa. Byliśmy w szoku, przecież dotychczasowe leczenie przebiegało bez komplikacji, genetycznie córeczka była czysta, nie było genu obciążającego. Nawet lekarze nie mogli w to uwierzyć! Walka zaczęła się od nowa…

Wychowanie :)

 

Mój syn wrócił do domu strapiony. W milczeniu zjadł obiad i nie ruszał się z miejsca. Wzdychał tylko. Widziałam, że coś go dręczy. Chciałam mu ulżyć, jednak nie bardzo wiedziałam jak. Zmyłam naczynia, a on wciąż siedział na krześle. Usiadłam naprzeciwko i zapytałam:

– Co się stało?

– Chyba jestem zbyt wrażliwy na te czasy – usłyszałam w odpowiedzi.

Zdziwiła mnie ta filozofia, chciałam żeby doprecyzował:

– Mógłbyś to wyjaśnić?

– Bo dziś zrobiłem jak mnie uczyłaś, przepuściłem koleżankę w drzwiach.

– I bardzo dobrze się zachowałeś.

– Chyba jednak nie… Ona potem powiedziała innym, że się w niej zakochałem, a przecież nawet trochę mi się nie podoba.

Powiedzcie sami,  jak w dzisiejszych czasach wychować dziecko na CZŁOWIEKA?

Róże

Królowe kwiatów są wyjątkowo piękne. A do tego ich słodki zapach! Mogłabym go wdychać cały czas. Jest tyle odmian tych kwiatów, że nie sposób przejść obok nich obojętnie. Poniżej zamieszczam zdjęcia pnącej róży z mojego ogrodu. Pochwalcie się swoimi :).

IMG_20190610_113119

Jeszcze raz truskawki :)

truskawy

Kończy się na nie sezon, dlatego jeszcze jeden przepis dla amatorów tych owoców. Tym razem dla miłośników masła.

SKŁADNIKI:

  • 4 jajka
  • 1/2 szklanki cukru
  • 100 g masła
  • 2 szklanki mąki
  • 1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 szklanki truskawek
  • szczypta cynamonu
  • odrobina laski wanilii lub cukier waniliowy

Masło rozpuścić na gazie w garnuszku. Przestudzić.

Ubić całe jajka z cukrem na puszystą masę, dodać masło i zmiksować.

Wsypać przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia, wanilię lub cukier waniliowy, cynamon. Wszystko wymieszać na wolnych obrotach miksera.

Wylać masę na foremkę o wymiarach 25×25 cm wyłożonej papierem do pieczenia. Na wierzch wyłożyć truskawki. Piec w temperaturze 170 stopni Celsjusza przez około 50 minut. Studzić w uchylonym piekarniku. Można posypać cukrem pudrem. Smacznego :).

Polacy są wspaniali

W czołówce tego co kocham są polskie góry. Uczą nas pokory, a wszelkie trudy nagradzają niesamowitymi widokami. Jeżdżę tam przynajmniej raz w roku, najczęściej przed sezonem turystycznym, by móc delektować się nimi bez tłumu turystów. Nie mam nic przeciwko ludziom, jednak w nadmiarze mogą być męczący, a moim założeniem było odpocząć od codziennego zgiełku. Jeśli ktoś mieszka w mieście, lub pracuje w hałaśliwym miejscu, to wie o czym mowa.

Chciałam wszystkich poinformować, że Polacy są wspaniali. To nieprawda, że człowiek człowiekowi wilkiem. Na co dzień różnie się myśli o spotykanych ludziach, albo nie ma czasu w zabieganiu, by się nad tym zastanowić. A może jest tak, że będąc turystami wszyscy jesteśmy bardziej wyluzowani i przez to milsi dla innych? Chcemy pokazać swoją lepszą stronę? Nawet jeśli, to nie mam nic przeciwko temu. Za chwilę podam stosowne przykłady.

Z jednego ze szlaków zeszliśmy wczesnym wieczorem. Okazało się, że kolejny bus będzie za 45 minut. Wpadłam na pomysł, że zatrzymam któryś z mijających nas samochodów. Okazało się to łatwiejsze niż myślałam! Trwało może dwie minuty! Zatrzymała się przemiła para z Warszawy. A tyle się mówi o tym jacy to Warszawiacy są wyniośli. Chcę zdementować te plotki.

Kolejnego dnia na szlaku spotkaliśmy pewną parę z miasta T., która bez skrępowania opowiadała nam o swoim życiu. Okazało się, że oboje są po przejściach, mają dzieci z poprzednich związków i po pięciu latach wspólnego bycia razem udało im się wyjechać i odpocząć. Czy to nie wspaniałe, że obce osoby nam zaufały i opowiedziały o trudnej przeszłości? Nie będę się tutaj wdawać w szczegóły, gdyż jestem dyskretna. Jeśli ktoś jest spragniony sensacji zapraszam na portale plotkarskie, gdzie afer nie brakuje.

Następnego dnia po dotarciu na jeden ze szczytów spotkaliśmy małżeństwo w wieku dojrzałym, które co roku przyjeżdża w Tatry. Kolejni sympatyczni ludzie. Ustąpili nam miejsca na szczycie, byśmy mogli zrobić fotografie z lepszym widokiem. Zabawiali  nas miłą rozmową, a pytani udzielali wskazówek od której strony najlepiej pokonać konkretny szlak.

Na sam koniec jeszcze dygresja odnośnie górali, którzy przewożą turystów bryczkami po dolinach, czy szlakiem prowadzącym nad Morskie Oko. Gdy z ciekawości rano zapytaliśmy o koszt takiego przejazdu, to cena wynosiła 130 PLN, a wieczorem – okazja, ostatni kurs – tylko 10 PLN. Widać góral też Polak i nie zawsze jest tak pazerny jak o nim mówią.

Eliza Mikulska

 Tatry2